Zawody towarzyskie - zbiornik Erg Żory

Zawody towarzyskie - zbiornik Erg Żory
   W Niedzielę zostałem zaproszony na zawody towarzyskie na zbiornik Erg w Żorach. Postanowiłem skorzystać z okazji, aby sprawdzić się na wodzie, której nie znam, a wiem, że jest dość trudna technicznie. Na starcie stanęło oprócz mnie jeszcze 12 zawodników reprezentujących wysoki poziom techniczny, a znających to łowisko lepiej niż ja. Na wspomnianym łowisku łowiłem po raz drugi w życiu po co najmniej 15-tu latach przerwy. Łowisko do zawodów przygotowane jest znakomicie. Co prawda jeden brzeg graniczy z ogródkami działkowymi oddzielonymi płotem ustawionym blisko nabrzeża, ale jest możliwość odkładania tyczki po płocie.
My na szczęście ze względu na niewielką ilość uczestników zmieściliśmy się na brzegu od strony rybaczówki, na którym warunki do połowu każdą metodą są idealne. Z tego co dowiedziałem się przed zawodami oraz już w trakcie ich trwania, to dominującą rybą jest płoć, ale w trzeciej godzinie zawodów często pojawiają się w łowisku większe leszcze i karasie, które momentalnie pozwalają na zbudowanie solidnego wyniku. Na zawodach rozgrywanych na tej wodzie dominują dwie metody: krótki bat 3-5m oraz tyczka 11-13m - większość zawodników rezygnuje z odległościówki, ponieważ ryby, które łowi się tą metodą są takie same jak przy brzegu, więc nie ma sensu łowienie metodą "wolniejszą". Głębokość na całym zbiorniku jest podobna i wynosi około 1-1,5m, dno jest lekko muliste, ale to nie przeszkadza w łowieniu.
Postanowiłem zamieścić tę relację, gdyż łowisko Erg często jest areną zawodów wędkarskich różnych szczebli i często spotykam się z pytaniami klientów w sklepie stacjonarnym na temat taktyki wędkowania, zanęt i przynęt stosowanych na tym łowisku. Oczywiście po jednym starcie nie jestem i nie będę ekspertem od tego łowiska, natomiast myślę, że kilka moich spostrzeżeń może się komuś przydać podczas łowienia na zawodach.
Moja taktyka na te zawody opierała się na dwóch metodach: krótkim 4 metrowym baciku, oraz na łowieniu na tyczkę 11m. Na te zawody zrobiłem dwie mieszanki zanętowe oraz dwie gliny.
Pod bacika przygotowałem standardową mieszankę glin, jaką zawsze używam na wodach stojących i kanałach, tj. Argilę czarną, Ziemię bełchatowską oraz glinę Canal Cup od firmy Gienek-Gliny z około 100ml jokersa. Jako zanęty użyłem również mojej ulubionej mieszanki, tj. Płoć Premium od Venire, a do niej dodałem odrobinę żywej i parzonej pinki.
Zanętę i glinę położyłem nieco z boku stanowiska, tak, żeby nie holować ryb łowionych z tyczki centralnie przez zanęcone miejsce.
Na tyczkę trochę zaszalałem z zanętą:). Postanowiłem, że zrobię jasną mieszankę, opartą na Leszczu profesjonalnym Venire, pomieszanym z Linem-karasiem z serii Samet, do tego dodałem 1 op piernika MatchPro oraz 500g, zalanego wrzątkiem, TTX-u Venire. Część gliny, którą namieszałem pod bacika połączyłem z argilą w stosunku 1:1, co dało mi około 7-8 litrów jaśniejszej niż pod bacika, gliny. Do tego dodałem około 500ml joka, solidną garść ochotki haczykowej, 50ml kastera i dużo parzonej pinki i grubych robaków. To miał być mój sposób na duże ryby...
Łowienie rozpocząłem od bacika, na którym od razu pojawiły się płotki, niestety z czasem wyparte przez małe okonki. Dlatego po 15 minutach przeszedłem na tyczkę, a tam niestety łowiłem mniej więcej to samo, czyli 1-2 płotki i 3-4 okonie. Żeby pozbyć się okoni zrezygnowałem z donęcania gliną z jokersem, a nęciłem z kubka samą zanętą z robakami. To na chwilę poprawiło sytuację. Dodatkowo strzelałem grubym robakiem z procy, gdyż sąsiad ze stanowiska nr 6 Pan Zenon Smolka (ja zajmowałem stanowisko nr 8) złowił pięknego Jazia i liczyłem na to, że więcej tych ryb kręci się w okolicy. Być może miałem nawet jednego na haczyku, lecz niestety po zacięciu ryba szybko oddaliła się z haczykiem i nie chciała się przedstawić:). Na chwilę w łowisku zrobiła się cisza - postanowiłem spróbować łowienia pod nogami. Na baciku niestety po około godzinie zawodów królowały okonki, więc po 3 rybkach tego gatunku wyciągniętych z rzędu postanowiłem wrócić do 11m wędki. Dalsze donęcanie robakami (tym razem pinkami) na tyczkę pozwoliło sprowadzić płotki w łowisko, więc to właśnie te rybki powoli odławiałem. Donęciłem również z kubka dużą porcją jasnej zanęty, co niestety zaowocowało niewymiarowymi wzdręgami.
Żeby nie tracić czasu postanowiłem, że zmieniam sposób donęcania na bacika. Do wody co około pół minuty wędrowała kulka zanęty wielkości orzecha włoskiego z odrobiną pinki. Zauważyłem, że mój sąsiad po lewej blisko brzegu łowi coraz więcej płotek więc miałem nadzieję, że i u mnie pojawi się więcej tych rybek, a okonie odejdą. Faktycznie łowiłem całkiem fajnie płoteczki, ustawiły się w zanęcie, a okonie stanowiły co 4-5 rybkę na haczyku. Okazało się jednak, że na tyczkach sąsiedzi z prawej strony również uporali się z okonkami i zaczęli łowić trochę większe płotki, niż my przy brzegu.
Jak człowiek myśli, że już zyska przewagę nad konkurencją, to znowu trzeba kombinować:). No cóż - zawody towarzyskie, nie łowię dla drużyny, więc decyzja mogła być tylko jedna - wracam na tyczkę i próbuję łowić większe ryby. Zmiana zestawu na cięższy i przegruntowany o około 10cm i ... nic. Zmiany gruntu i przynęt również nie przyniosły rezultatu. Wracam do zestawu ze spławikiem 0,3g i rozłożonym obciążeniem, którym łowiłem wcześniej i też nic. Postanowiłem zaryzykować i donęcić samą gliną z jokersem i dodatkowo położyć jeszcze jedną kulkę zanęty, którą miałem przeznaczoną do łowienia na bacika. Na haczyk 3 ochotki i do wody. Wreszcie doczekałem się brania - wystawki. Myślałem, że to znowu wzdręga, a tu miła niespodzianka - wyjechało mi ze szczytówki około 1,5 metra amortyzatora, więc wiedziałem, że to coś fajniejszego. Po krótkim holu ląduję w podbieraku pierwszego leszczyka około 30cm. Po nim donęcenie, na hak to samo i wyjazd. Branie, zacięcie i ... spięcie w łowisku. Trochę pogadałem pod nosem, donęciłem znowu kulką gliny i kulką zanęty Premium i łowiłem dalej głównie płotki. Do końca zawodów udało mi się jednak złowić m.in. 6 leszczyków, 3 takie jak ten pierwszy oraz 3 mniejsze. Niestety w chwili, kiedy ryba ustawiła się w łowisku i łowiłem punktowane ryby raz za razem, w łowisku zagościły perkozy... i skutecznie wypłoszyły ryby. Szkoda, bo wszystko szło dobrze i wynik na pewno byłby fajny. No cóż znowu trzeba było wrócić pod brzeg, do dłubania płotek. Tutaj systematyczne donęcanie przyniosło efekty. Płotki ustawiły się idealnie w kulach zanęty i żerowały dosyć dobrze, niestety nie powalały wielkością. Na koniec 5-cio godzinnej tury udało się jeszcze sprawdzić co dzieje się pod tyczką, dzięki uprzejmości perkoza, który opuścił moje stanowisko:). Zdążyłem dołowić płotkę oraz leszczyka za około 100 punktów i trzeba było kończyć.
Po ważeniu okazało się, że ostatecznie zająłem dobre, drugie miejsce z wynikiem 4700g. Zawody wygrał Pan Zenon Smolka z wynikiem 5070g, który chyba całe zawody łowił tyczką, a trzecie miejsce zajął Artur Pławecki - 3920g.
Gratuluję Panu Zenkowi, który doskonale zna zbiornik Erg i nie dał się "ograć" na swojej wodzie i dziękuję za uchylenie rąbka tajemnicy dotyczącej kolorystyki zanęt i glin stosowanych na tej wodzie przez większość zawodników.
Przez prawie całe zawody nie mogłem pod tyczką ustawić sobie ryby idealnie w punkcie nęcenia, gdyż podałem bardzo jasną mieszankę, a dowiedziałem się, że większość zawodników łowi tu zanętami i glinami barwionymi na czarno. Dlatego między innymi zmieniłem do donęcania zanętę i korzystałem z Płoci Premium, która jest szara po namoczeniu i dopiero po dokonaniu tej korekty łowiłem szybciej i niemalże w punkcie.
Przynętą numer 1 zdecydowanie była pojedyncza pinka, na którą złowiłem większość ryb, tylko nie do końca wiem, dlaczego co chwilę musiałem zmieniać jej kolor. W różnych fazach zawodów łowiłem seriami po kilka ryb raz na białe pinki, innym razem na czerwone, kiedy nic nie brało zakładałem ochotkę, ale w większości na tę przynętę łowiłem okonie.
Jeśli chodzi o zestaw, to większość brań na tyczkę miałem na zestawy ze spławikami 0,3 i 0,4g, z obciążenie rozłożonym na odległości 90cm, przy głębokości wody około 1,5m i niemal bezwietrznej pogodzie. Żyłka główna Mivardi Competition Evo-X 0,10mm, przypon, tradycyjnie, Milo Krepton Fluorocarbon 0,65 i 0,70mm, haczyki 22 i 20 Milo Sir Drake, lub dla mnie wyjątkowo Milo Suehiro R305 BLK (jest to jeden z najpopularniejszych haczyków używanych przez wędkarzy na zawodach, jednak ja wolę haki wykonane z mocniejszego drutu).
Amortyzator Maver Super Strong Low Diameter Carp Elastic o grubości 0,61mm idealnie współgrał z takim zestawem i pozwalał na pewne zacięcie i odprowadzenie ryby z łowiska, bez ryzyka niepotrzebnego chlapania rybami na powierzchni.
Oczywiście, tak jak wspominałem wcześniej, czuję, że muszę jeszcze kilka razy wybrać się nad ten zbiornik, żeby poznać zwyczaje i upodobania ryb w nim mieszkających. Następnym razem, jak tylko będzie okazja do wystartowania na tym zbiorniku, na pewno się tam pojawię i spróbuję na początek podać o połowę mniej jokersa oraz dużo więcej zanęty spożywczej (oczywiście Venire Premium, tylko zastanawiam się nad DP4 lub RS8, która jest odrobinę ciemniejsza), a do zanęcania użyję tylko czerwonej, lub bordowej pinki. W glinie zmienię tylko Argilę na Argilę czarną, żeby jeszcze bardziej przyciemnić mieszankę. Takie mam przemyślenia po tych zawodach, a o ich słuszności bądź nie, mam nadzieję będę mógł przekonać się już niedługo podczas kolejnego startu.
Poniżej wyniki:


Wyniki zawodów ERG 16.07.2017

Leave a Reply

* Name:
* E-mail: (Not Published)
   Website: (Site url withhttp://)
* Comment:
Type Code

Polub nas na Facebooku